Bitwa pod Tatowem 1446

ID artykułu: 20
Napisany przez: Haris
Napisany dnia: 11 Lip 2012, 21:14
Opis artykułu: między mieszkańcami Koszalina i Kołobrzegu
Link do artykułu:
http://kkr.nsc.pl/forum/kb.php?a=20

Bitwa pod Tatowem 1446

Oto próba odtworzenia pewnego wydarzenia w historii naszego miasta. Nosi ono nazwę: "Bitwy pod Tatowem", które to najprawdopodobniej rozegrało się w roku Pańskim 1446. Wojna między miastami Koszalina i Kołobrzegu (a właściwie miast Kőslin i Kolberg) oraz ta otwarta bitwa są częścią burzliwej historii Pomorza Tylnego.
Ale jak napisał Micaelius:

"Można to wytłumaczyć duchem czasów, w których panowało jeszcze prawo pięści i kolby. Nie było wtedy rzeczą niezwyczajną, że miasta napadały na siebie. Nie było wtedy żołdaków tak jak teraz, tylko mieszkańcy miasta wyruszali przeciwko innemu miastu ... "

Historyczne źródła opisujące to wydarzenie są bardzo szczupłe. Dlatego też by przybliżyć tamte dramatyczne dzieje, pokusiłem się o własną interpretację bitwy z 1446 roku.

Wojsko obu stron
Miasta hanzeatyckie, a do takich należał Kołobrzeg i Koszalin, były organizacjami kupieckimi. Głównym zajęciem był handel, a podstawową siłą był pieniądz. Do ochrony swoich posiadłości, okrętów handlowych i murów obronnych miasta zatrudniały najemników lub wykorzystywano plebs miejski. Często za obronność danych odcinków murów, baszt i czatowni odpowiedzialne były cechy rzemieślnicze, które bądź strzegły ich swoimi ludźmi bądź też opłacały najemną straż. Nie były to więc zawodowe armie, wyszkolone i uzbrojone od stóp do głów w drogi sprzęt wojenny. Rzadkością były również oddziały konne, które jeżeli występowały, stanowiły poczty feudałów, najemników lub patrycjatu miejskiego.
ronią ulubioną przez oddziały miejskie dzięki, której można było odpierać napastników spod murów, była broń miotająca - głównie kusze. Ale coraz większe znaczenie nabierała broń prochowa: piszczele, hakownice, bombardy. Jednak najpopularniejszym orężem była długa broń drzewcowa: piki, halabardy, gizarmy, glewie, itd... Była to broń skuteczna przeciwko konnicy, jak i piechocie. Prosta w obsłudze i nie wymagająca długotrwałego szkolenia. No i przede wszystkim tania. Na wyposażeniu miejskich oddziałów znajdowały się również miecze jednoręczne i półtoraręczne. Była to jednak broń droga i wymagająca dużych umiejętności szermierskich, dlatego też stanowiła uzbrojenie oddziałów rycerskich oraz najemnych. Poza tym plebs miejski mógł być uzbrojony we "wszystko co miał pod ręką" - tasaki, noże, widły, cepy, maczugi i kije.

Strój ochronny, w jaki uzbrojony był każdy z uczestników bitwy, był bardzo zróżnicowany i zależał głównie od zamożności żołnierza. Pewien jednolity poziom mogli prezentować jedynie najemnicy oraz żołnierze z pocztów rycerskich. Spotkać moglibyśmy zarówno elementy zbroi nowoczesnych - płytowych: kirysy, naramienniki, nagolenniki oraz hełmy: salady, łebki, kapaliny, ale też i starsze uzbrojenie: zbroję skórzaną i kolczą. Większość plebsu miejskiego ubrana była w odzież codzienną, bez jakichkolwiek elementów stalowych. Najprawdopodobniej w 1446 roku spotkały się armie co najwyżej kilkusetosobowe, zróżnicowane pod względem uzbrojenia i wyszkolenia. Oba oddziały w zdecydowanej większości były piesze.

Bitwa
Kilkuset zbrojnych mieszkańców Kołobrzegu oraz niewielki odział najemników składający się głównie z załóg okrętów i straży miejskiej ruszył na Koszalin. Wymarsz i dążenie do otwartej bitwy lub oblężenia wskazuje wyraźnie na pewność w zwycięstwo i przewagę liczebną oddziału. Pomimo szybkiego marszu głównym traktem, droga zajęła minimum dwa dni. Średni dzienny etap marszu wynosił w średniowieczu ok. 15 km - 20 km., w takich odległościach właśnie Krzyżacy budowali swoje zamki i komandorie.

Na wieść o marszu wroga, koszalinianie postanowili przyjąć wyzwanie w otwartym polu. Zaletą tego posunięcia była szansa ocalenia od pożogi wsi i majątków okolicznych, które z pewnością padłyby łupem ognia i grabieży w razie zamknięcia się za murami miasta. Miejsce bitwy niewiele oddalone od miasta, położone między jeziorami Parnowskim i Tatowskim, które uniemożliwiały obejście pozycji obronnej sugeruje, że teren bitwy został wybrany przez wojska koszalińskie. Wzorem wojsk husyckich, czy angielskich Koszalinianie postanowili wydać bitwę zaczepno - obronną. W tym celu umocniono pozycję obronną ostrokołem z pali wbitych w ziemię, który uniemożliwiał szarżę kawalerii oraz mieszał szyk nacierającej piechoty. Popularne było również budowanie zapory z wozów wypełnionych kamieniami i ziemią lub też zastosowanie specjalnie do tego przygotowanych wozów bojowych, z których prowadzono ostrzał z bełtów i broni prochowej.

Oddział kołobrzeżan nie mogąc podejść pod mury miasta mając za plecami przeciwnika, zdecydował się na starcie w otwartym polu. Po dwu - trzy dniowym marszu armia kołobrzeżan stanęła do bitwy z wypoczętym i przygotowanym przeciwnikiem. Najpierw starli się ze sobą harcownicy, chcąc wykazać się męstwem i dodać odwagi własnym wojskom. Pojedynczy rycerze lub najemnicy toczyli ze sobą pojedynki. W tym czasie obie armie szykowały się do głównego starcia. W środku linii kołobrzeżan stanęli najemnicy oraz żołnierze z okrętów posiadający największe doświadczenie bojowe. Nad nimi w centrum dumnie powiewał sztandar miasta Kołobrzegu.

Po ustawieniu szyku, zwarta i przeważająca liczebnie linia kołobrzeżan ruszyła do natarcia. Oddano w kierunku pozycji obrońców kilka salw z kusz i hakownic nie czyniąc osłoniętemu przeciwnikowi dużych strat, po czym linia ustawiona w kilka szeregów uderzyła na przeciwnika. Gdy wróg podszedł na małą odległość obrońcy oddali śmiertelną salwę z kusz i broni palnej. Z niewielkiej odległości strzały były bardzo skuteczne. Wielu atakujących padło rannych i zabitych, dodatkowo zamieszanie czyniły spłoszone konie nielicznych kawalerzystów.

W ten zmieszany tłum koszalinianie dokonali zdecydowanego wypadu. Kołobrzeżanie rzucając broń zaczęli uciekać ścigani przez zwycięski Koszalin. Kilku z nich zostało wpędzonych do jeziora gdzie utonęli. Najdzielniej broniła się grupa otaczająca chorążego i sztandar Kołobrzegu, składająca się z zawodowców. Jednak i oni ulegli liczebnej przewadze i poddali się zwycięzcom.
I tak:

"W ostatniej batalii zwyciężył Koszalin zdobywając główny sztandar miasta Kołobrzeg i wpędzając kilku jego mieszkańców do jeziora między Cieszynem a Tatowem. Ku pamięci tego zwycięstwa rada miejska Koszalina wydawała na św. Damiana i Kosmy, czyli 27 wrześnie, ucztę dla wszystkich mieszczan, którzy po niej obdarowywani byli jeszcze orzechami i obwarzankami w dużej ilości. Zwyczaj wydawania uczty został zniesiony przez burmistrza Antoniusa von Schlieffa [Antonius von Schlieffen], który był kołobrzeżaninem z urodzenia." (Kronika Wendlanda).
This article was last edited by Gandalf on 16 Lip 2012, 09:44


Kto jest na forum

Zarejestrowani użytkownicy: Brak zarejestrowanych użytkowników