Czas krucjat - cz. 4

ID artykułu: 24
Napisany przez: Haris
Napisany dnia: 11 Lip 2012, 20:46
Opis artykułu: impresja historyczna by Haris
Link do artykułu:
http://kkr.nsc.pl/forum/kb.php?a=24

Czas krucjat
impresja historyczna by Haris
cz. 4

Zacznę może od wydarzenia historycznego, które na tyle zawładnęło moją wyobraźnią, że średniowiecze stało się moją ulubioną epoką historyczną.

Jest rok 1095, papież Urban II w Clermont podczas wielkiego synodu, który zebrał rzesze duchownych i wiernych ubogich jak i bogatych, wygłasza orędzie. Przemowa nawołuje by lud Zachodu pomógł wyzwolić Ziemię Świętą spod panowania Turków. Ten apel jest odpowiedzią na prośbę o pomoc wystosowaną przez posłów z Cesarstwa Bizantyjskiego.
ak to się stało?

Bizancjum jako spadkobierca Rzymu już od dłuższego czasu prowadziło walkę z wyznawcami nowej religii - Islamu. Arabowie w tej walce powoli wygrywali. Jednak potężny cios zadali im Turcy Seldżuccy, którzy z małego plemienia osadzonego na rubieżach ziem arabskich, stali się głównymi ich panami. W 1071 roku pod Mantzikertem rozgromili armie Bizancjum i zajęli Anatolię. Była to bogata kraina, ale przede wszystkim była spichlerzem Konstantynopola. Zwalczające się frakcje polityczne oddawały Turkom kolejne dzielnice. Tak więc mimo wspaniałej historii Bizancjum stawało się olbrzymem na glinianych nogach, nie zdolnym do władania i obrony swych wielkich obszarów. Cesarstwo potrzebowało wojska... ale najemników, którzy byliby zbrojnym ramieniem polityki cesarza. Do walki z Turkami ruszyły natomiast niezależne armie, z niezależnymi feudałami i własnymi celami.

Rozległo się "Deus le volt!" - Bóg tak chce. Wezwanie papieża przerosło oczekiwania jego samego. Ideę podchwyciło nie tylko rycerstwo, ale też prosty lud. Co spowodowało, że takie rzesze poruszyło wezwanie:

1. Religia, wiara i ówczesne pojmowanie świata.
Papież dał możliwość, poprzez udział w świętej wojnie, otrzymania zbawienia i odpuszczenia grzechów. Już w życiu doczesnym. Każdy kto podjął krzyż, był zbawiony! Odpuszczone miał wszystkie uczynki jakich mógł dokonać podczas wojny - palić, gwałcić i rabować i jeszcze otrzymać zbawienie... W pierwszej krucjacie to właśnie wiara i ówczesna religijność były podstawowym motorem napędzającym motywację do udziału w krucjacie. W wielu książkach autorzy prześcigają się we wskazywaniu innych bardziej przyziemnych motywacji (o czym będzie niżej). Jednak wg mnie I krucjata najbardziej przypominała "zbrojną pielgrzymkę". Opisy modlitw i odprawianych wszędzie mszy, wiara w cuda - święta włócznia, wieszczenia, dokonane śluby przed Bogiem. Wreszcie sami kronikarze wyprawy, opisując krucjatę podkreślają wszędzie uduchowienie rycerzy Chrystusa. I czemu im nie wierzyć?

Na wyprawę ruszyli zarówno obdartusy, jak i bogaci feudałowie (Rajmund z Tuluzy, czy książę Normandi, Robert), którzy sprzedali wszystko by wziąć udział w "odbiciu" Jerozolimy. Bez gwarancji zyskania czegokolwiek. Siedząc dziś wygodnie w domciu przed komputerem, możemy się mądrzyć o motywacjach krzyżowców. Jednak wtedy większość nawet nie wiedziała jak daleko jest Jerozolima. W "ludowej" wyprawie co napotkali większe miasto, ludzie krzyczeli, że to Jerozolima. Nie znali klimatu, odległości, mieszkających tam ludzi, sił militarnych. Była to wyprawa samobójcza. Trzeba było wielkiej wiary i determinacji żeby ruszyć z całymi rodzinami na Jerozolimę. Oczywiście dotyczyło to większości tłuszczy krucjatowej. Wodzowie, papiestwo, a przede wszystkim Bizantyjczycy doskonale zdawali sobie sprawę z zakresu przedsięwzięcia.

2. Wolność.
Niewolnicy, chłopi, ciury, otrzymywali wolność od powinności w stosunku do swoich panów, jeżeli ruszyli na wyprawę. Stawali się wojskiem papieża. Odpuszczone i anulowane były wszystkie wyroki, długi i kary, istna carte blanche - miodzio.

3. Młode rycerstwo.
Czyli młodsi synowie nie mający szans na lenno, którzy pragnęli zdobyć dla siebie ziemię. Tu przodowali nasi kochani Normanowie. Byli to Normanowie ledwo co osiedli we Włoszech, po podboju jakiego dokonał wódz normański Robert Guiscard. Ruszyli oni żeby wywalczyć i założyć swoje księstwa. Boemund jako pierwszy zwęszył interes oraz jego siostrzeniec Tankred.

4. Zdobycie fortuny.
Tu nie tłumaczę, wiadomo o co chodzi.

5. Żony.
Tak nie pomyliłem się, jeden z wodzów wyprawy, Hrabia Stefan Blois, posiadacz Szampanii, ziem nad Loarą, jeden z bogatszych feudałów Francji, został na wyprawę wykopany przez żonę Adelę. Adela była córką Wilhelma Zdobywcy (Normana!!). No i chciała mieć męża wojownika. No cóż, Stefan się nie popisał...

6. "Pokój Boży"
No i jeszcze ostatnie."Pokój Boży" jaki narzucił Kościół pod karą ekskomuniki zabraniał rycerzom tego, do czego byli stworzeni - walki. Krucjata dała sposobność życia rycerskiego, swoistej drogi miecza, a jednocześnie popierana była w pełni przez Kościół i służyła zbawieniu.

Osobiście przebyłem część drogi jaką pokonał jeden z wodzów krucjaty, Robert z Flandrii. Szlak z obecnej Belgii do Lukki i Pizy, gdzie papież Urban II spotkał się z jego wojskiem namawiając go by odbił Rzym z rąk antypapieża. Jadąc po części samochodem, po części rowerem, odczułem na własnej rzyci trudy wędrówki. Samo przejście przez Alpy przełęczą St. Cenis musiało być dla wojska Roberta Flandryjskiego wyczynem (ja również jadąc na rowerze dotknąłem granic swoich możliwości). A to dopiero początek drogi, Europa. Prawdziwe wyzwanie dopiero czekało armie krzyżowe. Pustynia. Do klimatu, braku wody, bezludzia, wodzowie nie byli przygotowani. Wiele razy od zupełnej klęski ratowały krzyżowców wiara lub okręty bizantyjskie lub genueńskie.

To co najbardziej mnie porusza w historii I krucjaty, to zderzenie kultur. Mamy tutaj surowych, bezwzględnych, ledwo od 2 pokoleń ochrzczonych, Normanów. Tych wojowników bały się nawet inne wojska krzyżowe. Dobrze pamiętano straszne najazdy wikingów. A teraz stali obok siebie. Normanów prowadzili wspomniani już wyżej: Boemund, jego siostrzeniec Tankred oraz Robert z Normandii. Ich armie były mniej liczne, ale za to zdecydowanie najbitniejsze. Dalej mamy rycerstwo i kulturę Królestwa Francji i Cesarstwa. Była to armia reprezentująca najwyższy poziom kultury średniowiecznej Europy. Mamy tu feudałów takich jak Rajmund z Tuluzy, Hugon z Vermmandois, Robert z Flandrii oraz lennika cesarza niemieckiego Gotfryda z Bouillon. Mimo, że był to kwiat rycerstwa Bizantyjczycy oceniali ich jako barbarzyńców. Anna Komnena, córka cesarza Aleksego opisała m.in., że od obozu krzyżowców szedł taki smród, że kazano im rozbić się po drugiej stronie Konstantynopola.

Kolejną kulturą zupełnie z innej bajki, stanowiło Bizancjum. Mimo wszystkich niepowodzeń pamiętać należy, że Bizancjum było wtedy największym i najbogatszym państwem w Europie. Tak naprawdę leżało w centrum Europy, a nie jak nam się dzisiaj wydaje, na peryferiach mapy. Poza tym, było ono spadkobiercą Cesarstwa Rzymskiego, kultury rzymskiej i greckiej.

No i kultura arabska, której poziom można porównać z bizantyjską. Arabowie przeszli długą drogę od namiotu nomada do cywilizacji korzystającej z wiedzy Greków, Rzymian i własnych wielkich osiągnięć.

Bez zbytniej przesady można powiedzieć, że barbarzyński Zachód szedł podbijać wyżej cywilizacyjnie stojący Wschód.

Kiedyś ślęczałem nad kilkoma książkami, żeby oszacować liczbę armii krzyżowych. W źródłach spotyka się astronomiczne liczby do 100 tys. włącznie, co jest nierealne. Oto moje rezultaty:

  • Boemund i Tankred - 500 konnych i 3.500 piechurów;
  • Robert z Normandii oraz Stefan z Blois - 1000 konnych i 7000 piechurów
  • Gotfryd z Bouillon - 1000 konnych i 7000 piechurów
  • Robert z Flandrii - 600 konnych i 3000 piechurów
  • Hugon z Vermmandois - prawie bez wojska, bo potonęli mu gdy płynął do Konstantynopola
  • Rajmund z Tuluzy - 1.200 konnych i 8.400 piechurów. Ich armie były mniej liczne, ale za to zdecydowanie najbitniejsze.
Dodać należy jeszcze trudne do oszacowania rzesze pielgrzymów i całych rodzin uczestników krucjaty.


Czas krucjat - impresja historyczna by Haris - cz. 5 - c.d.n.
This article was last edited by Gandalf on 16 Lip 2012, 09:27


Kto jest na forum

Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Majestic-12 [Bot]