Ziołolecznictwo w średniowieczu

ID artykułu: 29
Napisany przez: Ariadna
Napisany dnia: 01 Sie 2016, 22:21
Link do artykułu:
http://kkr.nsc.pl/forum/kb.php?a=29

Ziołolecznictwo w średniowieczu

Ziołolecznictwo ma swoje początki już w czasach człowieka pierwotnego, który wykorzystywał różnego rodzaju rośliny jako surowce spożywcze lub trucizny. Dalszy rozwój ziołolecznictwa nastąpił w starożytności. Wtedy to dokonano trafniejszego podziału roślinności. Z dzieł starożytnych uczonych korzystali przyrodnicy i medycy w czasach późniejszych. Ale jak naprawdę wyglądało to w średniowieczu?

Ziołowe klasztory
W średniowieczu uprawą i badaniem ziół zajmowali się przeważnie zakonnicy. Zakładali oni przy klasztorach ogrody i apteki, a duża część pism medycznych i tych poświęconych zielarstwu pochodzi właśnie od mnichów i mniszek. Tam właśnie przechowywano wielką wiedzę medyczną sięgającą starożytności oraz tajemnice medycyny ludowej.
Przy każdym klasztorze benedyktyńskim zakładano specjalne ogrody. Uprawiano w nich warzywa, hodowano drzewa owocowe i rośliny lecznicze.
Zgodnie z regułą klasztoru benedyktynów z VI wieku, stworzoną przez świętego Benedykta, w każdej wspólnocie miała być przynajmniej jedna osoba obeznana ze sztuką leczenia. Każdy klasztor miał posiadać infirmerię, czyli pokój lub budynek dla chorych. Władcy w Europie zalecali bowiem klasztorom opiekę nad zdrowiem okolicznej ludności. W tamtych czasach bowiem wielu ludzi polegało na mnichach i mniszkach w sprawach zdrowotnych. Dlatego klasztory posiadały rodzaj monopolu w dziedzinie medycyny.
W późnym średniowieczu popyt na medycynę klasztorną zaczął spadać. Szpitale, fundowane przez władców i bogatych mieszczan, były prowadzone przez zakony duchowe i rycerskie. Na dworach czy w domach zamożniejszych mieszczan, zatrudniano lekarzy z wykształceniem uniwersyteckim. Ludzie ubodzy o pomoc zwracali się do cyrulików. Jednak popularnością zaczynały cieszyć się klasztorne apteki. Mnisi i mniszki hodowali zioła, przechowywali je i sporządzali z nich lekarstwa. Był to ważny dla niektórych klasztorów środek utrzymania.

Ziołolecznictwo ludowe
Ze względu na to, że nie każdy miał swobodny dostęp do klasztornych infirmerii, a prości ludzie odnosili się nieufnie do duchownych, równolegle do medycyny klasztornej rozwijała się medycyna ludowa.
Przesycona magią, owiana legendą, opisywana w książkach i mitach jako tajemna i mroczna sztuka. Zajmowali się nią ludzie starzy, mający doświadczenie w używaniu ziół, potrafiący dobrze je rozpoznawać. Nazywano ich znachorami, czarownikami, guślarzami.
Wiedzę przekazywali sobie z pokolenia na pokolenie, często strzegąc rodzinnych sekretów posługiwania się ziołowymi lekarstwami. Czerpali ją wprost z natury, obserwując zwierzęta domowe. Ukąszona przez żmiję kozica zjada wilczomlecze, czego normalnie nie praktykuje. Wilk w podobnej sytuacji zjada kłącza rdestów, a psy i koty przy niestrawnościach zjadają trawę. Z upływem czasu człowiek gromadził coraz większą wiedzę na temat ziołolecznictwa.
Wielu ziołom przypisywano działania magiczne; używano ich jako amuletów chroniących przed demonami, lub tworzyło z nich eliksiry na różne przypadłości. Przykładowe zioła, którym przypisywano właściwości magiczne:
1.Wrotycz – neutralizował działanie czarów miłosnych. Dziewczyna, która chciała uwolnić się spod działania afrodyzjaku, musiała wykąpać się w wywarze z wrotyczu.
2. Jemioła – miała chronić domostwo przed złymi mocami i przed pożarami, oraz zapewniać spokój i szczęście. Druidzi przywiązywali do niej szczególną wagę; rytualne zrywanie jemioły było dla nich ważnym obrzędem.
3. Werbena i arcydzięgiel – zioła te chroniły przed czarami.
4. Koper ogrodowy – wieszano nad łóżkami dzieci, gdyż miał odstraszać senne koszmary.
5. Pokrzywa – była uznawana za broń przeciwko demonom; pozwalała nie tylko je odstraszać, ale również zabijać je poprzez chłostę tą rośliną.
6. Mandragora – z uwagi na kształt jej korzenia, który przypominał człowieka, była uważana za potężny składnik wielu czarów. Wierzono, że swojego posiadacza czyniła niewidzialnym, ale przede wszystkim otwierała wszelkie drzwi i skrytki. Traktowano ją jako amulet szczęścia. Zdobyć jej korzeń było trudno, posiadała bowiem zdolność rozpoznawania złych ludzi, a dotknięcie jej ręką groziło śmiercią. Opracowano więc sposób na wydobycie korzenia. Należało przywiązać roślinę do ogona psa, samemu zatkać sobie uszy i pokazać psu kawałek mięsa, by ten chcąc go zjeść, wyciągał korzeń z ziemi. Krzyk ginącej rośliny powodował śmierć psa, a czasem nawet ludzi. Później zaczęto twierdzić, że mandragora będzie wykazywała właściwości magiczne tylko, jeśli wyrośnie pod szubienicą, na której powieszono niewinnego człowieka.

Zastosowanie ziół w lecznictwie i nie tylko
Oprócz zastosowania w lecznictwie, zioła wykorzystywano w rzemiośle. Dla przykładu, używano ich jako garbników do skór oraz jako barwników do tkanin. Jedną z metod konserwowania skór było właśnie garbowanie przy pomocy garbników roślinnych, których dużo jest w liściach i korze świerku, wierzby lub dębu. Garbniki powodują zakonserwowanie skóry, zmiękczenie jej tak, by nadawała się do produkcji obuwia czy elementów stroju.
Zioła stosowano również jako barwniki, w celu urozmaicenia kolorystycznie tkanin. Używano takich roślin, jak: rezeda, rumianek czy cebula ( łuski ), które barwiły na żółto; korzeń marzanny, barwiący na czerwono; urzet barwierski, dający kolor niebieski. Kolor zielony otrzymywano z połączenia niebieskiego i żółtego itp. Barwniki ziołowe wykorzystywano również do produkcji kolorowych atramentów.
Wielokrotnie próbowano „wzmacniać proch”, poprzez dodawanie do niego ziół kojarzonych z ogniem i gorącem, głównie czosnku, imbiru lub pieprzu. Oczywiście próby nie odniosły sukcesu.
Jednak najważniejszym przeznaczeniem ziół jest sztuka leczenia. Oprócz zastosowania w medycynie ludowej, zioła stosowano w klasztorach, gdzie mnisi i mniszki opracowywali skuteczne metody leczenia.
Podstawowym pojęciem, do którego odwoływała się medycyna klasztorna, było trawienie. Zostało ono podzielone na cztery etapy, a każdy był rozumiany jako gotowanie się spożytego jedzenia. Pierwszy stopień (pierwsze gotowanie) odbywał się w żołądku, który był porównywany do garnka, gdzie zbierał się spożyty pokarm. Wątroba, płuca i serce miały dostarczać ciepła potrzebnego do trawienia. W wątrobie następował drugi etap trawienia, przy czym powstawały cztery podstawowe soki obecne w ludzkim ciele. Trzeci etap następuje w żyłach, czwartym jest pobieranie substancji odżywczych z krwi.
Za źródło wielu dolegliwości uważało się problemy z trawieniem. Uważano, że obstrukcja jest wynikiem zjedzenia rzeczy surowych lub niedogotowanych, a wtedy serce, wątroba i płuca nie są w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości ciepła. Wówczas pokarm ścina się w żołądku, twardnieje i pleśnieje. Leczenie koncentruje się na podawaniu lekarstw rozgrzewających. Św. Hildegarda zalecała imbir, ponieważ wierzono, że po rozgrzaniu organizmu soki znów zaczynały płynąć.
Przyczyną biegunki miało być natomiast nadmierne rozgrzanie organizmu, wywołane zjedzeniem zbyt dużej ilości pikantnych potraw i napojów. Należało wtedy stosować środki obniżające temperaturę ciała. Takie działanie przypisywano szczawiowi, babce szerokolistnej i lancetowatej, prawoślazowi oraz róży. W przypadku ciężkich biegunek zalecano przyjmowanie opium z winem.
Czynnikiem wywołującym dolegliwości reumatyczne była flegma, która zbierała się w organizmie, gdy było w nim zbyt dużo zimna. Zalecano wtedy rozgrzewające okłady z gorczycy.

Metody leczenia
W stosunku do ziół często używano określeń „ciepły”, „rozgrzewający”, „chłodzący”. Nie oznaczało to, że jakaś roślina jest cieplejsza od innej, lecz było określeniem działania i wywoływanych efektów.
„Rozgrzewający” oznaczał środek ogólnie aktywizujący. Mógł wspomagać trawienie ale również wywoływać miesiączkę albo bóle porodowe u kobiety.
„Osuszający” określał środki moczopędne i odwadniające ale też znaczył, że ciecz obecna w organizmie człowieka zacznie płynąć, uaktywni się. Cieczą mogła być ślina, żółć, soki żołądkowe, mocz, krew menstruacyjna.
Środki ogrzewająco-osuszające stosowano przeciwko zimnym chorobom, wywołanym przez flegmę. Do chorób zimnych zaliczano przeziębienia, obstrukcję, bielmo, artretyzm.
„Chłodzący” oznaczało środek uspokajający, obkurczający. Rośliny o działaniu „chłodzącym” stosowano w bólach , dla zahamowania krwawienia, gojenia się ran, biegunce i bezsenności.
„Nawilżający” odnoszono do roślin regulujących wytwarzanie śluzu, zwłaszcza do roślin zawierających dużą ilość soków.
Wiele metod leczenia, opracowanych przez Hildegardę z Bingen, jest stosowanych do dzisiaj. Nie wszystkie jej przypuszczenia były trafne, jednak spora ich część stanowi sprawdzone sposoby.
Hildegarda twierdziła, że sen jest bardzo ważny dla organizmu. Jeśli człowiek budzi się w nocy, szpik nie regeneruje się w pełni, co szkodzi jemu i innym członkom ciała. Hildegarda zalecała okłady na twarz z ziela kopru włoskiego i krwawnika.
Na katar mniszka zalecała również koper włoski i ogrodowy, ponieważ twierdziła, że ciepło kopru włoskiego ściąga soki, a suchy chłód ogrodowego je osusza.
Przy obstrukcji zalecała zioła rozgrzewające: lukrecję, imbir, cytwar.
Hildegarda uznawała również za skuteczny zabieg upuszczanie krwi. Twierdziła, że żyły pełne krwi, muszą oczyścić się ze szkodliwego śluzu poprzez nacięcie. Zdrowemu człowiekowi wolno było upuścić tyle krwi, ile dałoby się wypić jednym mocnym haustem. Słabemu i choremu natomiast tyle, ile zmieściłoby się w gęsim jaju. Spuszczanie krwi było zabiegiem stosowanym głownie u mężczyzn, ponieważ u kobiet dokonywał się naturalnie, dzięki menstruacji.

Posłowie
Czasy średniowiecza uważa się za ciemne wieki, w dziedzinie medycyny również. Jednak właśnie z tamtych czasów pochodzi duża część wiedzy o ziołolecznictwie, wykorzystywana także dzisiaj. Warto pamiętać o ludziach, którzy posługiwali się ziołami i korzystać z ich wiedzy oraz doświadczenia.


Anita Nowicka

Bibliografia:
Kos A. (2015) "Lecznicza moc ziół. Klasztorne przepisy o.Klimuszki, o.Sroki, o.bonifratrów" Warszawa, Wydawnictwo "JOT" Kawałko M. J. (1986) "Historie ziołowe" Lublin, Krajowa Agencja Wydawnicza
Mayer J. G. (2010) "Tajemnice sztuki medycznej średniowiecznych zakonnic" Kraków, Wydawnictwo WAM
Tyszyńska-Kownacka D. "Zioła w domu" Warszawa, Wydawnictwo Współczesne
Kuźniewski E.; Bańkowski C. (1980) "Ziołolecznictwo ludowe" Warszawa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Kuźniewski E.; Augustyn-Puziewicz J. (1984) "Przewodnik ziołolecznictwa ludowego" Warszawa, Państwowe Wydawnictwo Naukowe
This article was last edited by Gandalf on 02 Wrz 2016, 18:54

Dlaczego odwracasz się tyłem do zachodu słońca?

Kto jest na forum

Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], PAnek