Mistrzowie Krzyżaccy w Kwidzynie

Historie sławne tudzież inne, mniej znane lecz wszelako poważane. Wejdź i zobacz co działo się w czasach dawnych. A może i Ty podzielisz się swą wiedzą?

Mistrzowie Krzyżaccy w Kwidzynie

Postprzez Gandalf » 18 Kwi 2008, 19:31

Żonuś moa znalazła ciekawy artykuł, jaki ukazał się w National Geographic. Dla mnie ciekawy z racji mojego krzyżackiego kwidzyńskiego pochodzenia. :-)
http://www.national-geographic.pl/natio ... &page=text
Tekst: Joanna Orłowska-Stanisławska
Zdjęcia: Wojciech Franus
Rycerze krzyża
Łopaty poszukiwaczy zagłębiały się w miejsce anomalii wskazanej przez georadar. Płytko pod posadzką prezbiterium katedry w Kwidzynie zahaczyły o cegłę. To była, jak sądzili, średniowieczna krypta. – Zeszliśmy w dół – opowiada Łukasz Orlicki, historyk
Odsłoniliśmy zbutwiałe wieko trumny. Wśród kości leżał kawałek metalu wyglądający jak zapinka od płaszcza. Poniżej, 2 m pod posadzką, znajdowały się dwie kolejne mogiły. Ubogie wyposażenie mogło wskazywać na groby wielkich mistrzów krzyżac-kich, gdyż reguła nakazywała nawet najwyższych dostojników grzebać wyłącznie w płaszczach.
– To odkrycie, jeśli się potwierdzi, będzie bardzo ważne – stwierdza Izabela Kwiecińska, szefowa wykopalisk w katedrze. – Żaden archeolog nie dotarł do tej pory do grobów władców średniowiecznego państwa krzyżackiego w Prusach.

Kluczem do prac – prowadzonych przez redakcję miesięcznika Odkrywca oraz Muzeum Zamkowe w Kwidzynie – były freski pokrywające ścianę katedry. Malowidła z XVI w. przedstawiają trzech wielkich mistrzów: Wernera von Orselna, Ludolfa Königa von Wattzaua i Henryka von Plauena. Tymczasem kroniki mówią, że tylko pierwsi dwaj zostali tu pochowani. – O miejscach pochówków informują nas katalogi wielkich mistrzów opublikowane w XIX w. przez niemieckiego historyka Ernsta Strehlkego. Zawierają też imiona, krótkie charakterystyki rządów, daty zgonów i lata panowania – tłumaczy prof. Jarosław Wenta, historyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Katalogi służyły duchownym zakonu odprawiającym msze w intencji wielkich mistrzów w rocznicę ich śmierci. O pochówku Henryka von Plauena nie mówią nic. Jako mistrz złożony z urzędu nie zasługiwał bowiem na indywidualne wspomnienie. Sensację wezmą pod lupę specjaliści. Antropolog zbada kości. Na tej podstawie określi wiek, przebyte choroby, a nawet przyczynę śmierci. Na jednym ze szkieletów powinny być widoczne ślady pchnięcia nożem, tak bowiem zginął Werner von Orseln. – Jego tragiczna śmierć do dnia dzisiejszego kładzie się cieniem na tradycji zakonnej – mówi dr Janusz Trupinda, badacz z Muzeum Zamkowego w Malborku.

Zabójcą był brat Jan von Endorf. Przybył do Malborka w 1330 r. W owym czasie, od 6 lat, wielkim mistrzem był właśnie Werner von Orseln, który zdążył rozbudować zamek w Malborku i uczynić z niego stolicę na miarę europej-ską. Zamierzał też zreformować zakon, który przeżywał duchowy kryzys. Brat Jan zapałał jednak nienawiścią do zwierzchnika. Być może dlatego, że – jak twierdzą niektóre źródła – wielki mistrz go skarcił. Inne relacje podają, że przyczyną była urażona duma mnicha, któremu zwierzchnik odmówił prawa udziału w wyprawie. „To będzie moje lub twoje życie kosztowało, mistrzu” – taką pogróżkę miał rzucić na odchodnym. Po czym kupił nóż i zaczaił się przy wyjściu z kaplicy. Kiedy Werner von Orseln opuszczał ją po nabożeństwie, zabójca ugodził go dwa razy w pierś. Tragiczną chwilę miało wypełnić ujadanie pieska towarzyszącego swemu panu. Zaalarmowani bracia schwytali mordercę i wtrącili do lochu. – W tej mrocznej historii pobudki mordercy wydają się najistotniejsze – mówi dr Trupinda. – Krzyżacy i biskupi pruscy szybko oświadczyli, że von Endorf był szaleńcem, ukręcając tym samym sprawie łeb. To nie dawało mi spokoju. Jego następca, Luther von Braunschweig, akceptował reformy, ale prowadził inną politykę zewnętrzną. Przypuszczam, że von Orseln padł ofiarą spisku stronników nowego przywódcy, który zyskał miano „nieprzyjaciela Polaków”. Pod rządami von Braunschweiga i kolejnych wielkich mistrzów ekspansja zakonnego państwa skierowana była w stronę Polski i Litwy. Nic dziwnego, że w literaturze i historii tych krajów utrwalił się obraz zbrojnych braci jako ucieleśnienia zła. Widać Pan Jezus dał im krzemienie zamiast serc – tak mówił o nich rycerz Powała w powieści Krzyżacy Henryka Sienkiewicza. Bohater utworu, Zbyszko z Bogdańca, miał zostać stracony, bo ośmielił się podnieść miecz na posła zakonu, pa-łającego żądzą do ukochanej Polaka, Danuśki. Krzyżak w opisie Sienkiewicza był otyły, z twarzą chytrego piwożłopa i grubymi, wilgotnymi wargami. Literacka wizja zaważyła na postrzeganiu Krzyżaków na całe pokolenia. Dawaliśmy się porwać mistrzowskim ekranizacjom powieści. Nienawiść do zakutych w zbroje krzyżowców wielu Polaków nosiło głęboko w sercach.

Na dodatek zbrojni mnisi okazali się motywem chętnie wykorzystywanym przez polityków. – W XIX w. tworzyły się polskie obrazy sąsiadów. Krzyżak stał się synonimem Niemca – tłumaczy prof. Roman Czaja z Uniwersytetu M. Kopernika w Toruniu, specjalista od polsko-krzyżackich stereotypów. Niemiec taki ulepiony był ze złych cech rycerza w białym płaszczu od zawsze czyhającego na polskie ziemi oraz Prusaka-zaborcy. Pamięć krzywd doznanych od okupanta nie wygasła, gdy arenę dziejów zdominował nazizm. – Powstała pseudohistoryczna konstrukcja: Gdyby nie wojownicy z czarnym krzyżem, nie byłoby II wojny światowej – kontynuuje prof. Czaja.

W Polsce Ludowej motywy krzyżackie wprzęgnięte zostały w tryby antyniemieckiej machiny ideologicznej. Komunistyczna władza wykorzystała zdjęcie Konrada Adenauera w białym płaszczu. Kanclerz Niemiec nosił zakonny strój, gdyż został przyjęty do współczesnych struktur wspól-noty jako świecki dobrodziej, tzw. familiarz. Na sercu leżała mu zjednoczona Europa. Był jednym z twórców traktatów rzymskich – podwalin Unii Europejskiej. Propaganda za żelazną kurtyną sprawy widziała inaczej: oto Adenauer dąży do rewizji wschodniej granicy jak zbrojni mnisi w średniowieczu. – Historia, którą mamy w gło-wach, to dziecko współczesności – podsumowuje prof. Czaja.
The Madness is out there!
Awatar użytkownika
Gandalf
Bractwo
 
Posty: 7583
Artykuły: 2
Zdjęcia: 196
Dołączenie: 14 Paź 2004, 18:37
Miejscowość: A kto pyta?

Re: Mistrzowie Krzyżaccy w Kwidzynie

Postprzez Gandalf » 27 Paź 2008, 19:48

Wrócę do tematu. Byłem w tym roku (razem z moi femme fatal :)) w wakacje ponownie w Kwidzynie, również na zamku i w rzeczonej katedrze, o której mowa w powyższym artykule. Niestety znaleźć tego miejsca mi się nie udało się, ale potem udaliśmy się na kawę do mojego kuzyna księdza wikariusza kwidzyńskiej katedry. :) Z tego co udało nam się wywiedzieć (niestety na zwiedzanie już czasu nie było) to mistrzowie zostali przewiezieni do Torunia, gdzie "składają ich do kupy". Mają potem wrócić do katedry kwidzyńskiej, gdzie za szklaną podłogą będzie można oglądać ich w pełnej krasie. Szykuje się więc kolejna atrakcja w moim rodzinnym mieście, gdzie pewnikiem znów zawitam. Może nawet wcześniej póki mój kuzyn jest wikarym i ma wejście do miejsc gdzie inni nie mają. :) Z tego co mówi to i na Wawel może wejść jako ksiądz gdzie chce. Hmmm...
The Madness is out there!
Awatar użytkownika
Gandalf
Bractwo
 
Posty: 7583
Artykuły: 2
Zdjęcia: 196
Dołączenie: 14 Paź 2004, 18:37
Miejscowość: A kto pyta?

Re: Mistrzowie Krzyżaccy w Kwidzynie

Postprzez Trawis » 27 Paź 2008, 20:12

Rzeczywiście super by było, jakby tak się stało i pokazali ich w całej okazałości, razem z tym w co i z czym zostali pochowani, a już jest pewne, że to mistrzowie, czy nie do końca? Ps. A na tą wycieczkę to Gandalfie ja się piszę, w torbę mnie zapakujesz ;) :P
,,Geniusz, to czasem tylko instynkt, który nie podlega doskonaleniu. Częściej jest to sztuka trafnego kojarzenia, codziennie doskonalona, dzięki obserwacji i doświadczeniu" - Napoleon
Awatar użytkownika
Trawis
Kompani
 
Posty: 407
Zdjęcia: 112
Dołączenie: 30 Sie 2006, 20:41
Miejscowość: Szczecinek

Re: Mistrzowie Krzyżaccy w Kwidzynie

Postprzez Gandalf » 27 Paź 2008, 20:54

Znalezłem jeszcze ciekawy artykuł:
http://www.wprost.pl/ar/127654/Kod-wiel ... 27654&pg=0

Co nam mówią szczątki krzyżackich przywódców odnalezione w katedrze w Kwidzynie
Wielcy mistrzowie zakonu krzyżackiego zostali najprawdopodobniej pochowani w krypcie pod podłogą kwidzyńskiej katedry św. Jana Chrzciciela. Na ich szkielety przypadkowo natrafiono latem 2007 r. w prezbiterium za głównym ołtarzem. Archeolodzy poszukiwali pod kamienną posadzką miejsca pochówku średniowiecznej mistyczki, błogosławionej Doroty z Mątowów. Wśród kości znaleziono zapinki od zakonnych płaszczy sugerujące, że w krypcie zostali pochowani dwaj, a może nawet trzej wielcy mistrzowie.Wskazywało na to malowidło znajdujące się na sklepieniu prezbiterium, wykonane w XVI wieku, a przedstawiające Wernera von Orselna, Ludolfa Königa von Wattzaua i Henryka von Plauena. Z badań wynika, że zmarli byli spowici w niezwykle kosztowne jedwabne szaty w kolorach karmazynowym i złotym. Analiza włókien przeprowadzona przez dr Małgorzatę Grupę z Pracowni Konserwacji Zabytków Archeologicznych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pozwoliła nawet rozpoznać splot tkanin.

Tajemnice Wernera von Orselna
Badania antropologiczne dr. Tomasza Kozłowskiego prowadzone wspólnie z dr Alicją Drozd z UMK w Toruniu pozwoliły ustalić, że mężczyzna, do którego należał szkielet znaleziony nad tzw. trumną południową, był wyjątkowo masywnej postury. Dwaj pozostali byli o wiele lżejszej, wręcz delikatnej budowy ciała. O tym, że wszyscy trzej należeli do elity, świadczy brak poważniejszych zmian patologicznych w kościach, które można by powiązać z niedoborami pokarmowymi – awitaminozą, anemią, przewlekłymi infekcjami czy obciążeniami układu ruchu ciężką pracą fizyczną. Nawet w kręgosłupach nie stwierdzono istotnych zmian zwyrodnieniowych, które u osób starszych czy ciężko pracujących są powszechne.
Badacze przypuszczają, że tzw. trumna południowa może kryć zwłoki Wernera von Orselna. Taką identyfikację potwierdzałoby datowanie desek, z których wykonano trumnę. Badania dendrochronologiczne przeprowadzone przez prof. Tomasza Ważnego z UMK pozwoliły ustalić, że trumnę wykonano z drzewa ściętego w 1325 r., a Orseln zmarł w 1330 r. W identyfikacji może też pomóc informacja, że mężczyzna utykał. Dr Kozłowski twierdzi, że prawy staw kolanowy zmarłego został zniszczony, najprawdopodobniej w wyniku urazu lub stanu zapalnego. Przypuszczalnie było to bolesne, mężczyzna z pewnością nie mógł się swobodnie poruszać. Obecnie są prowadzone badania radiologiczne wszystkich szkieletów, które pozwolą ocenić wewnętrzną budowę i strukturę kości, i być może ujawnią nowe fakty z życia zmarłych.

Werner von Orseln zginął 18 listopada 1330 r., pchnięty nożem lub sztyletem przez brata zakonnego, którego imię różne kroniki zachowały jako Jan von Endorf, Eindorf, Endorph, Gindorf, Dyngdorff, Biendorf, Grondorp lub Grondorff. Odkrycie śladów ciosu sztyletem lub nożem może być jednak trudne. Na szkielecie osoby dźgniętej w jamę brzuszną nie zostają ślady; podobnie jeśli przy pchnięciu w klatkę piersiową nóż przejdzie między żebrami. Wyraźne znaki na kościach zostają zwykle po ciosach zadanych szerokim, masywnym ostrzem, które raczej rąbie, niż tnie, takim jak miecz lub topór. O wiele łatwiej jest znaleźć ślady zagojonego urazu. – W wypadku Wernera von Orselna, kiedy rana spowodowała śmierć w ciągu kilku godzin, mogą być trudności w odróżnieniu ewentualnych śladów ciosów od uszkodzeń pośmiertnych – mówi dr Kozłowski.

Dieta krzyżacka
Mężczyzna pochowany w tzw. trumnie północnej, choć delikatnej budowy ciała, miał rozbudowane mięśnie prawego ramienia i stawu barkowego. – Szczególnie widoczne różnice między stroną prawą i lewą ciała zaobserwowano w miejscach przyczepów mięśni, które obracają ramię na zewnątrz i do wewnątrz oraz opuszczają je w dół – mówi dr Kozłowski. Takie mięśnie są szczególnie przydatne przy fechtunku. Mógł je jednak mieć także kowal lub żebrak, który opędzał się kijem od bezpańskich psów. – Z tym że ani kowal, ani żebrak nie byliby pochowani w krypcie katedry w jedwabnych szatach – żartuje dr Kozłowski.
Mężczyźni, którzy spoczęli w krypcie, żyli 50, a nawet 60 lat, co potwierdza, że należeli do osób uprzywilejowanych. Rzadko komu udawało się w średniowieczu dożyć takiego wieku. Przeciętna długość życia mężczyzny wahała się wtedy od 30 lat do 35 lat. Mężczyźni byli też wyjątkowo wysocy – osiągnęli co najmniej 170 cm wzrostu, podczas gdy przeciętny wzrost mężczyzny w XIV stuleciu nie przekraczał 165 cm.
Ktokolwiek spoczął w kwidzyńskiej katedrze, najpewniej nigdy nie zaznał głodu. Zgadza się to z wiedzą na temat diety Krzyżaków. Reguła zakonu przewidywała trzy posiłki dziennie; podczas dwóch można było jeść do syta. Trzy razy w tygodniu na stołach pojawiało się mięso, a w czasie postu – ryby. XV-wieczne inwentarze żywności w pruskich zamkach odnotowują zapasy żyta, jęczmienia, owsa, pszenicy, grochu, cennej wówczas soli oraz takich przypraw jak pieprz, kminek i niezwykle kosztowny szafran, a także rodzynek, fig i migdałów. Zakon dysponował też dużymi zapasami wina i miodu. W dni postne zamiast wieczornego posiłku bracia zakonni dostawali litr piwa i miodu na dwóch.

Dłubanie w zębach
Analiza pierwiastków śladowych, prowadzona pod kierunkiem dr. hab. Krzysztofa Szostka z Zakładu Antropologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, pozwoli odkryć sposób odżywiania się pochowanych w Kwidzynie mężczyzn. Stosunek wyizolowanego z kości strontu do wapnia i baru do wapnia odpowie na pytanie, jaki udział w ich diecie miała żywność roślinna i produkty mleczne, a wskaźnik bar – stront odpowie na pytanie, ile ryb i owoców morza spożywali zmarli. Te same pierwiastki zachowane w zębach opowiedzą o ich diecie w okresie dzieciństwa. Analiza paleoserologiczna kości pozwoli ustalić grupę krwi trzech mężczyzn. Ta informacja w połączeniu z danymi uzyskanymi z analizy stabilnych izotopów pomoże odpowiedzieć na pytanie, z jakich rejonów Europy wywodzili się mężczyźni.
Analiza izotopowa historycznego materiału kostnego prowadzona przez Krzysztofa Szostka i Beatę Stepańczak to pierwsze tego typu badanie prowadzone w Polsce. Izotopy tlenu zawarte w fosforanach, które są m.in. budulcem zębów, pochodzą z wody pitnej. W różnych regionach Europy skład izotopowy wody jest inny. Współczesne dane porównuje się z zawartością izotopów w zębach zwierząt z okresu średniowiecza. Te informacje pozwolą dość precyzyjnie określić, w jakim rejonie Europy urodzili się i wychowali późniejsi wielcy mistrzowie Zakonu Krzyżackiego. – Dzięki analizie izotopowej tlenu w zębach możemy nawet określić, jak długo dany człowiek był w okresie niemowlęctwa karmiony piersią. Inny jest bowiem skład izotopowy wody w mleku matki, a inny w płynach, którymi pojono dziecko po odstawieniu od piersi – mówi dr Szostek.

DNA zakonu
W ustaleniu, z jakiej części Europy przybyli do Prus pochowani w Kwidzynie Krzyżacy, pomogą badania DNA zęba szkieletu znalezionego w trumnie „północnej", w której, jak podejrzewają badacze, znajdują się szczątki Ludolfa Königa von Wattzaua. – To wyjątkowo trudne zadanie, gdyż kopalne DNA jest zachowane w krótkich fragmentach o częściowo zmienionej strukturze chemicznej. Konieczne jest wykluczenie możliwości zanieczyszczenia średniowiecznego materiału wszechobecnymi cząsteczkami współczesnego DNA, które mogą fałszować wyniki – mówi prof. Henryk Witas z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Już niedługo dowiemy się też, czy organizm domniemanego Wattzaua tolerował laktozę zawartą w mleku. W okresie karmienia piersią wszyscy trawimy laktozę. Odpowiedzialny jest za to enzym zwany laktazą, kodowany przez gen LCT. U dorosłych ssaków laktaza przestaje być aktywna, a w efekcie zwierzęta nie tolerują mleka. Od czasu neolitu, kiedy człowiek nauczył się hodować bydło, korzystanie z odżywczych dobrodziejstw mleka było jednak wskazane. Dorośli ludzie zyskiwali więc tolerancję laktozy – dzisiaj ta tolerancja występuje u 50 proc. Polaków.

Trzej wielcy mistrzowie
Dwaj mistrzowie krzyżaccy, których prawdopodobnie pochowano w katedrze w Kwidzynie, żyli w pierwszej połowie XIV wieku, kiedy Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie przeżywał okres największej świetności. Wielki mistrz Werner von Orseln był zręcznym politykiem, któremu udało się zbudować koalicję antypolską złożoną z władców Mazowsza, Śląska i Czech. Rok przed jego śmiercią Krzyżacy opanowali ziemię dobrzyńską i Kujawy. W 1331 r., rok po śmierci Wernera, przegrali bitwę pod Płowcami, co jednak nie osłabiło potęgi zakonu. Z kolei w 1343 r., rok po wybraniu Ludolfa Königa von Wattzaua na wielkiego mistrza zakonu, podpisano pokój w Kaliszu z Kazimierzem Wielkim. Dwa wyroki sądów papieskich nakazujące Krzyżakom zwrot zagrabionych Polsce ziem, które zapadły za rządów Wernera von Orselna i Ludolfa Königa von Wattzaua, zostały przez zakon zignorowane. König prowadził też wojny z Litwą, a odwetowa wyprawa Litwinów w 1345 r. stała się prawdopodobnie przyczyną choroby psychicznej wielkiego mistrza. Zrezygnował on dobrowolnie, po czym objął urząd komtura Pokrzywna. Tam ponoć wyzdrowiał i żył jeszcze kilka lat; zmarł około roku 1347. Dyrektor Muzeum Zamkowego w Kwidzynie dr Antoni Pawłowski, kierownik zespołu badawczego zajmującego się kwidzyńskimi odkryciami, przypuszcza, że trzecią osobą przedstawioną na fresku w katedrze jest Henryk von Plauen, który zasłynął z obrony Malborka przed wojskami Jagiełły. Kolejnym sukcesem politycznym von Plauena był zawarty w 1411 r. niekorzystny dla Polski, tzw. pierwszy pokój toruński, który mimo zwycięstwa wojsk polsko-litewskich pod Grunwaldem utrzymywał status quo państwa krzyżackiego. Sam von Plauen, niecieszący się w zakonie popularnością z powodu porywczego charakteru, padł w 1413 r. ofiarą przewrotu: został usunięty z urzędu wielkiego mistrza i był więziony do roku 1422. Zmarł w 1429 r. na półwyspie Sambia.

Szaty zakonne
Historyk prof. Roman Czaja z UMK w Toruniu sprawdzi, czy drogocenne szaty wielkich mistrzów nie kłócą się z surową regułą zakonu krzyżackiego. W powstałych w 1244 r. „Statutach braci Domu Niemieckiego Panny Marii w Jerozolimie", które wyszły prawdopodobnie spod pióra legata papieskiego Wilhelma z Modeny, można znaleźć informacje o stroju rycerzy. Według reguły zakonu, Krzyżacy nie posiadali nic na własność: odzież, wyposażenie i uzbrojenie otrzymywali od szatnego. Statuty precyzują, że każdy rycerz otrzymywał dwie zmiany odzieży, w tym koszule, spodnie, buty i kaftany, jeden lub dwa charakterystyczne białe płaszcze z naszytym krzyżem, worek do spania oraz zmianę pościeli. Surowa reguła nakazywała Krzyżakom zawsze pozostawać w gotowości do walki, członkowie zakonu sypiali więc w ubraniu, a nawet w butach, zdejmując jedynie płaszcz. Kosztowne jedwabne szaty znalezione w grobach w kwidzyńskiej katedrze zdają się przeczyć przepisowi zakonu dotyczącemu skromności ubioru. Nie wiadomo jednak, czy wielcy mistrzowie również ściśle przestrzegali reguły, czy też w niektórych wypadkach stawali ponad prawem.

Allele Krzyżaków
Krzyżak pochowany w Kwidzynie nie był wrażliwy na infekcję prątkiem gruźlicy. Prof. Witas z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi bada także odporność zmarłego na infekcję pałeczką dżumy, wirusem ospy i salmonellą, które są powiązane z allelami genu CCR 5, oraz predyspozycje do zapadania na choroby autoimmunologiczne, takie jak cukrzyca lub celiakia. Analiza genu MC1R pozwoli ustalić, czy pochowany w Kwidzynie mężczyzna miał rude włosy i jasną cerę.Jedne z najbardziej interesujących badań prowadzonych przez prof. Witasa dotyczą genu PRNP, związanego z wrażliwością na infekcję prionami, które u ludzi wywołują chorobę Creutzfeldta-Jacoba, a u zwierząt – BSE, zwane chorobą wściekłych krów. W Polsce średniowiecznej uwarunkowana genetycznie odporność na tego typu choroby była równie duża, jak wśród zamieszkujących Papuę-Nową Gwineę plemion z grupy językowej Fore, których członkowie jeszcze w latach 50. XX wieku zjadali ciała zmarłych. – Naukowcy do dziś nie rozumieją, co jest przyczyną tak często występującego w średniowieczu na ziemiach polskich genotypu chroniącego przed infekcją prionami – mówi prof. Witas. Priony mogą przez lata pozostawać w glebie, zachowując zdolność infekowania; może to było czynnikiem selekcjonującym chroniący przed chorobami genotyp. Mężczyzna pochowany w Kwidzynie jednak tej odporności nie miał.
Prof. Witas chce przeanalizować allele genu CLOCK, by sprawdzić, czy badany był bardziej aktywny wieczorem czy rankiem, geny DRD3 i DRD4, które sugerują, czy badany był poszukiwaczem wyzwań i nowości, DRD2 i COMT sygnalizujące uzależnienie od alkoholu oraz SORL1 i APOE, informujące o predyspozycjach do choroby Alzheimera.
The Madness is out there!
Awatar użytkownika
Gandalf
Bractwo
 
Posty: 7583
Artykuły: 2
Zdjęcia: 196
Dołączenie: 14 Paź 2004, 18:37
Miejscowość: A kto pyta?


Powróć do Dawne Dzieje

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość